Od dnia rejestracji działalności gospodarczej do faktycznego uruchomienia restauracji długa droga, której przebycie zajmie Ci co najmniej kilka miesięcy. Możesz ten czas wykorzystać dwojako: albo rzucić wszystkie swoje siły w uruchomienie lokalu, albo też dodać sobie kilka dni pracy, w których zadbasz o reklamę swojego miejsca. Druga opcja pozwoli Ci już na starcie zagwarantować swojemu miejscu przynajmniej kilkuset odwiedzających więcej, a umiejętnie poprowadzona kampania marketingowa przyniesie pozytywne rezultaty w dłuższym horyzoncie czasowym

Reklama przed otwarciem – na czym będzie bazować?

Podstawowym faktem, który musisz wziąć pod uwagę, jest brak fizycznego miejsca, które goście mogliby odwiedzić przed uruchomieniem. To sprawia, że bazują oni raczej na własnej wyobraźni, doświadczeniach związanych z innymi lokalami, a przede wszystkim opierają się na wysyłanych przez Ciebie komunikatach. Przykład: umiejętnie wykorzystaj witryny swojego przyszłego lokalu – przysłoń wnętrze, a na pierwszym planie rzuć tajemniczo brzmiące hasło, np. “tu się kroi coś grubego” dla steakhouse’u czy “tu powstaje oaza spokoju” dla kawiarni.

Marketing ten nie może być zupełnie odrealniony, wyrwany z kontekstu codzienności i oderwany od rzeczywistości, w której będzie funkcjonować nasza restauracja. Przez kilka dni poobserwuj najczęściej przewijającą się grupę osób – czy będą to emeryci i osoby w podeszłym wieku, czy młodzież ze szkoły nieopodal, czy też rodziny z dziećmi i aktywne osoby, które chętnie korzystają z sąsiedniego parku? Dostosuj reklamę do najliczniejszej grupy i wykorzystaj ich jako swoją przyszłą grupę docelową; nie sprowadzisz przecież na siłę osób z korporacji na drugim końcu miasta lub studentów mieszkających w zupełnie innej miejscowości.

Przejdźmy do samej formy reklamy, która będzie wieloaspektowa i zaangażuje ludzi poprzez rozmaite kanały komunikacji. Doskonale wiemy, że nie każdy senior posiada Facebooka, tak jak i nie każdy spacerowicz zainteresuje się ulotką naszego lokalu. Istotne jest, by docierać każdego za pomocą jego ulubionego kanału, a co za tym idzie – by tych kanałów stworzyć możliwie wiele. Które kanały okazują się najskuteczniejsze?

  • Marketing szeptany: pierwszy element w promocji, który daje całkiem spore zasięgi przy zerowych kosztach. Wyszczególnij sedno Twojego lokalu, np. 40 tapów z piwem rzemieślniczym, produkty sprowadzane prosto z Włoch czy duża przestrzeń do pracy zdalnej dla biznesmenów i freelancerów. Początkowo przekaż to swojej rodzinie, przyjaciołom i znajomym, potem opublikuj to na forach internetowych i lokalnych grupach. Pozwól słowu krążyć i zasiewać ziarno ciekawości pośród nowych słuchaczy!
  • Brand marketing: jest to bardzo szerokie pojęcie, które można niejako tłumaczyć na “zarządzanie wizerunkiem marki”. Pod tym hasłem rozumie się identyfikację wizualną (specyficzny font, kolor wiodący, charakterystyczna kreska, a nawet motywy dekoracyjne), jak również politykę przedsiębiorstwa (przykładowo: sposób obsługi gości – czy mówimy per Ty, skracając dystans, czy zostajemy na per Pani/Pan, okazując manierę).
  • Social media marketing i marketing internetowy: wsiądź do dowolnego autobusu lub usiądź na ławce i policz, ile osób w ciągu godziny napotkasz ze smartphone’m, tabletem czy innym urządzeniem mobilnym tego typu. Gwarantuję Ci, że przynajmniej 1 na 3 osoby w wolnym momencie umili sobie oczekiwanie szybką wizytą na Instagramie, wiadomością na Messengerze czy przeglądem plotek lub memów w internecie. Ogromny potencjał, który aż się prosi, by wykorzystać poprzez reklamę Twojego przyszłego lokalu, szczególnie w kwestii mediów społecznościowych.
  • Storytelling: to specyficzny rodzaj marketingu, który w dużej mierze oddziałuje na wyobraźnię słuchacza, pozwalając mu się zidentyfikować z przekazywanymi przez Ciebie pomysłami czy sposobem myślenia. Zastanów się, jaką głębię można wyodrębnić z Twojej marki (powinna być spójna z sednem, o którym pisałem w punkcie “marketing szeptany”) i wymyśl do niej ciekawą, krótką historię, z którą Twoja grupa docelowa będzie mogła się zidentyfikować. Zainspiruj się reklamami, które na co dzień możesz spotkać w telewizji czy internecie; każda saszetka kociej karmy ma wizerunek kota, ale tylko jedna z nich bazuje na storytellingu z perspektywy animowanego zwierzaka.
  • Reklama tradycyjna: chociaż ulotki mają czasy świetności daleko za sobą, czas antenowy w lokalnym radio nieco kosztuje, a billboardy docierają do węższego grona osób, to nie warto rezygnować z tych kanałów. Tylko w ten sposób skutecznie dotrzesz do osób, którym nie po drodze z nowinkami technologicznymi, nie mają czasu na scrollowanie social mediów czy przeglądanie stron internetowych. Koszt kilkunastu tysięcy ulotek to 400 złotych, a wraz z Tobą za 100 złotych rozniesie je Twój brat, siostra lub inny członek rodziny.

Reklama po otwarciu – aby podtrzymać zainteresowanie

Udało się zrobić wielkie otwarcie, gości nie brakowało, obsługa kelnerska uwijała się jak w ukropie – zwycięstwo! Nie możecie jednak spocząć na laurach, bo jednorazowy sukces nie jest tożsamy ze świetlaną przyszłością Twojego lokalu. Sztuką jest utrzymanie przynajmniej połowy z takiego ruchu w dni robocze, podczas których – jak nietrudno się domyślić – raczej mało osób odwiedza restauracje. Ludzie muszą o Tobie pamiętać, muszą Cię widzieć i mieć poczucie, że jeśli nie zrobią sobie obiadu w domu, to zawsze mogą na Ciebie liczyć. Dlatego tak ważne będzie przypominanie się i akcentowanie swojej obecności w rozmaitych środkach przekazu.

Część z Was zapewne teraz pomyślała “okej, to założę profil firmowy na Facebooku, utworzę konto na Instagramie, zamówię stronę www i dam się znaleźć”. Macie rację, choć to nie wystarcza, a na pewno nie jest to wykorzystanie pełni potencjału. Aktywnie bierz udział w eventach gastronomicznych, targach regionalnych czy imprezach kulinarnych, podczas których obroty są kilkukrotnie wyższe niż w standardowym dniu sprzedażowym. Zainteresuj sobą blogerów, regularnie dostarczając im pretekstów do odwiedzin i pozytywnych recenzji, a jeszcze lepiej – postaw na publicity i lokalne media.

Nie zapominaj także o innych miejscach powiązanych z gastronomią, do których wcale nie musisz podejść na zasadzie “bo oni to zabierają mi Gości i pieniądze”. Nawiąż z nimi współpracę, zaoferuj barter, na którym obie strony skorzystają. Jeśli prowadzisz kawiarnię, odezwij się do producenta lodów rzemieślniczych, jeśli otwierasz burgerownię – poszukaj lokali z kraftowym piwem oraz piekarni, która wypiecze dla Ciebie bułki. W zamian oczekuj, by i oni na swoich social mediach czy w lokalach poinformowali o współpracy z Twoją restauracją, przez co wzrośnie świadomość wśród osób, które do tej pory mogły nawet o Tobie nie słyszeć.

Pewnie zauważyłeś, że część twarzy pojawia się wyjątkowo często w Twoim lokalu – i wcale nie chodzi tu o załogę pracowniczą. Tak, to Twoi stali Goście, których naprawdę należy docenić i warto szanować. Jak to zrobić? Poprzez grywalizację i programy lojalnościowe. Jeśli nie słyszałeś o pojęciu “grywalizacja”, to już Ci ilustruję to hasło przykładem:

“Nasze menu sezonowe poszerzyliśmy o krem ze szparag, pizzę z pomidorkami koktajlowymi i rukolą oraz o suflet rabarbarowy! Chcesz spróbować nowych pyszności? Weź udział w naszym konkursie – troje szczęśliwców otrzyma od nas voucher o wartości 100 złotych! Wystarczy, że polubisz nasz profil, udostępnisz to zdjęcie i napiszesz w komentarzu, które danie zamówisz w naszej restauracji. Do dzieła!”

Brzmi znajomo, pewnie gdzieś się już z tym spotkałeś, prawda? Zobacz, ile korzyści płynie z takiej formy marketingu: zwiększasz zasięg swojego firmowego profilu, zyskujesz nową bazę Gości, a przy okazji sprawdzasz, które danie cieszy się największą popularnością.

Zapewne znane Ci jest pojęcie programów lojalnościowych, być może sam w kilku uczestniczysz i wiesz, że dzięki nim sam czujesz się zachęcony do odwiedzin danego miejsca. Działa tu ekonomiczny Efekt Pareto, znany również jako “zasada 20-80″. Przekładając na realia gastronomiczne: 20% Gości tworzy 80% przychodu, 20% dań generuje 80% zysków, 20% zabrudzeń… i tak dalej. My skupimy się na pierwszej, najważniejszej zasadzie, czyli owych 20% Gości generujących 80% przychodu. Skup się na nich i traktuj ich jak osoby uprzywilejowane: zaoferuj im kartę stałego klienta, dzięki której otrzymają kawę w swojej spersonalizowanej filiżance (kawiarnia), bezpłatny deser (restauracja) czy dwa piwa w cenie jednego (pub). Mieszaj wyróżnienia gotówkowe (gratisy) z bezgotówkowymi (prezenty lub wyjątkowe chwile) – to da Twoim Gościom zdecydowanie największą satysfakcję i zakotwiczy ich na dobre w Twoim lokalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.